Skip to content

macierzanki.pl

Gdybym mówił językami miłości…

Gdybym mówił językami miłości…

Jak gdyby mało było różnic pomiędzy kobietami, a mężczyznami, okazuje się że w komunikacji przeszkadza nam jeszcze język, jakim się posługujemy – język miłości.

Od lat popularnym nurtem w pomocy małżeństwom przechodzącym kryzys staje się teoria Garry’ego Chapmana o pięciu językach miłości. W Polsce spopularyzowana między innymi za sprawą o. Adama Szustaka, na świecie od lat sprawdza się w walce z trudnościami w związku. Gdy małżonkowie czują się niedobrze ze sobą, ale jednocześnie mają głębokie pragnienie, by pozostać ze sobą niezależnie od trudności i aby podjąć wysiłek – praca nad relacją w kontekście języków miłości przynosi bardzo dobre rezultaty.

Dlaczego nie czujemy się kochani?

W wielu małżeństwach, pomimo kryzysu, można bez wątpienia powiedzieć, że obydwie strony mają dobre intencje oraz z całych sił zabiegają, by okazać małżonkowi miłość, zaangażowanie i przywiązanie.
Bez wątpienia można również powiedzieć, że w ogromnej większości takich małżeństw obydwie strony czują się niekochane…

Skąd to się bierze?
Dlaczego wysyłając mężowi miłosny komunikat, opakowany w uroczy podarunek nie sprawiamy, że czuje się kochany?
Dlaczego przytulana i całowana żona nie czuje się kochana?

Czyżby małżonkowie mówili w innych narzeczach jednego języka…?

Jak sobie pogadać, żeby się dogadać?

Wiele już powiedziano o tym, co stoi na przeszkodzie dobrej komunikacji między kobietą, a mężczyzną, między małżonkami. Kolejnym aspektem, o którym warto rozmawiać i który warto w sobie kształtować jest język, w jakim się komunikujemy. Najprościej jest, gdy dwoje rozmówców mówi tym samym językiem – ale nie zawsze tak się zdarza.
Czasem nie rozumiemy mowy naszego towarzysza, lecz z przyjemnością wsłuchujemy się w nieznany dotąd akcent i z zainteresowaniem przyjmujemy jego odmienność.

Język, w jakim wypowiadamy słowa – język ojczysty, jest uwarunkowany geografią, pochodzeniem, kulturą z jakiej się wywodzimy i jest czymś, co mamy na zawsze. Możemy nauczyć się kilkunastu języków, ale one zawsze będą językami obcymi. Język ojczysty niesiemy w sobie przez całe życie, czując się bezpiecznie, wśród ludzi, którzy również posługują się naszym językiem. Nawet gdy mówię w innym języku, myślę w języku ojczystym…

Nie ma nic złego w tym, że ludzie posługują się różnymi językami.
Język to coś naturalnego, wrodzonego.
Język, jakim się posługujemy nie podlega ocenie. 

Dziś porozmawiamy nie o językach obcych, lecz o języku najbardziej obcym z obcych; tym, którym posługujemy się w małżeństwie – porozmawiamy o języku miłości.

Jaki jest Twój język miłości?

Język miłości, to – najkrócej mówiąc – sposób, w jaki okazujemy uczucie oraz w jaki potrzebujemy, by współmałżonek okazywał to uczucie nam, abyśmy czuli się kochani.

Zastanów się, w jaki sposób okazujesz swojemu mężowi (swojej żonie) uczucie? Jak sprawiasz, by współmałżonek czuł się ważny, kochany?
Pomyśl nad tym, co sprawia, że czujesz się ważna, kochana (ważny, kochany)? Jakie zachowania Twojego współmałżonka sprawiają Ci najwięcej radości i sprawiają, że wyrastają Ci skrzydła, że możesz przenosić góry?

A teraz przeczytaj o rodzajach języków miłości i określ, który z nich jest Ci najbliższy.

  1. Dobre słowo – gdy słowa znaczą więcej niż drobne czyny, gdy komplementy i słowa uznania są ważne, a nawet najpiękniejszy gest traci na wartości, gdy nie jest poparty dobrym słowem.
  2. Prezenty – gdy czujesz się najlepiej, obdarowywana (obdarowywany) drobnymi prezentami, których zdobycie wymagało wysiłku i przemyślenia. Gdy otrzymanie nawet drobnego upominku wprawia Cię w błogi nastrój. Nie, to nie materializm – to radość ze zmaterializowanego zaangażowania.
  3. Wspólny czas – gdy najwięcej znaczy wspólnie spędzony na rozmowie i wspólnym działaniu, niezakłócony innymi sprawami.
  4. Przysługi – gdy praktyczna pomoc współmałżonka sprawia Ci najwięcej radości, a słowa „Kochanie, co mogę zrobić, by cię odciążyć?” są balsamem dla Twej duszy.
  5. Kontakt fizyczny – gdy przytulenie, trzymanie się za ręce, bliskość (niekoniecznie nacechowana erotycznie) są tym, co wynosi Twoje serce na wyżyny, uszczęśliwia Cię. Może to być spektakularny masaż przy świecach, lub zwyczajne, niby przypadkowe muśnięcie dłonią – czerpiesz miłosną energię z fizycznego obcowania ze współmałżonkiem.

A jaki jest język miłości Twojego współmałżonka…?

Wszystko rozbija się o oczekiwania

Urodziłam się w Polsce, najswobodniej formułuję myśli po polsku. Kiedy chcę najpełniej się skomunikować – mówię po polsku. Jeśli mój rozmówca nie zna polskiego – na nic się nie zdadzą moje przepięknie, wielokrotnie złożone zdania, a poprawnie użyte frazeologizmy nie sprawią że odnajdzie głęboki sens moich wypowiedzi.
Nie, po prostu mnie nie zrozumie – tak samo, jak ja, jeśli nie znam jego języka.

Wyobraź to sobie… Jeśli Twoje poczucie bycia kochanym rodzi się pod wpływem czułych słów, a Twój współmałżonek rozkwita poprzez praktyczną pomoc… To nie spotkacie się w porozumieniu tak po prostu.
Musicie spotkać się gdzieś pośrodku waszych języków miłości.

Czas na konkretne działanie

Kluczowe jest odkrycie własnych oczekiwań i stanięcie w prawdzie z samym sobą, a następnie sformułowanie tych oczekiwań przed współmałżonkiem. A później wsłuchanie się w oczekiwania drugiej strony.

Możesz starać się z dnia na dzień zmienić język, w jakim wyrażasz miłość, ale to niezmiernie trudne.
Możesz też zacząć od małych rzeczy i zjeść tego słonia po kawałku 🙂

Zastanów się (a może zapytaj), co sprawi że Twój małżonek poczuje się kochany i ważny; co uczyni go szczęśliwym i radosnym? Jak Ty możesz tego dokonać? Wspólny spacer, pełna uwaga, drobny podarunek, wyręczenie w codziennych obowiązkach, przytulenie, komplement…? Jest tyle dróg…

Zaplanuj to.
Zrób od razu, lub wpisz do kalendarza.

A później czas na pierwsze kroki, pierwsze słowa w obcym języku – języku miłości ukochanego (ukochanej).
Cieszcie się sobą!

Poznanie języka Miłości własnego i współmałżonka jest potężnym narzędziem w pracy nad relacją i wynoszeniu uczucia na nowe, dotąd nieznane obszary bycia kochanym, poczucia bezpieczeństwa i poczucia szczęścia.

 

Leave a Reply