Skip to content

macierzanki.pl

Dobry start w macierzyństwo

Dobry start w macierzyństwo

Każda kobieta jest inna. Inna jest jej droga do małżeństwa, inna do macierzyństwa. Inne są jej troski i doświadczenia. Inne są ścieżki wiodące do punktu, w którym staje się mamą.

Start w macierzyństwo, to punkt, w którym spotykają się wszystkie kobiety – zawsze punktualna pracownica biura, ambitna korpowoman, niebieski ptak, właścicielka prężnie funkcjonującego przedsiębiorstwa, natchniona artystka…

Wszystkie one spotykają się tam… W bezradności.

Niezależnie od naszych doświadczeń, sytuacji i przygotowania, najczęstszą emocją towarzyszącą wejściu w macierzyństwo jest właśnie bezradność.
Czy są więc uniwersalne sposoby dla tak wielu różnych kobiet, by pewnie i świadomie wejść w rolę mamy?

Według Gościa naszego kwietniowego spotkania, pani Katarzyny Gontarek, która przez lata pracy jako położna noworodkowa oraz doradczyni laktacyjna, widziała już niejedną młodą Mamę, są pewne kroki które można przedsięwziąć, aby start w macierzyństwo był dobry.

Po pierwsze edukacja

Pierwsza ciąża na ogół jest jedynym momentem w życiu, gdy masz czas dla siebie w takich ilościach. W związku z tym etap przygotowania do porodu jest najlepszym momentem by zdobywać wiedzę. Źródeł jest mnóstwo. Zaczynając od tych najbardziej oczywistych, internetowych – blogi, fora i grupy tematyczne, poprzez broszury w przychodniach, ulotki kilogramami dostarczane przez położną aż po „przedpotopowe” książki 🙂

Pierwsze zetknięcie z literaturą zwaną z angielska „parentingową” bywa druzgocące. Autorzy jednej książki, podpierając się licznymi badaniami naukowymi zalecają prasowanie ubranek przez minimum 18 pierwszych miesięcy życia dziecka. Tymczasem znana blogerka (korzystając z równie wiarygodnych badań) twierdzi, że jej życie stało się lepsze, gdy po czterech miesiącach życia dziecka przestała używać żelazka do czegokolwiek poza bożonarodzeniowymi serwetkami. Przykłady można mnożyć.

Wiele jest nurtów rodzicielstwa, a w każdym nurcie kolejne pomniejsze nurty. Warto sięgnąć po literaturę z różnych źródeł, opisującą różne style wychowania, aby odnaleźć ten, który najbliższy jest Twojej intuicji. Wsłuchaj się w siebie – uszanuj swój wewnętrzny sprzeciw wobec przytaczanym teoriom i poszukaj takiej, którą możesz zastosować w zgodzie ze sobą (a na koniec zrób po swojemu).

Szkoła rodzenia to wspaniałe i przyjazne miejsce.
Im więcej wiedzy teoretycznej, tym mniejszy strach przed porodem, przed pierwszą kąpielą, przed pierwszą gorączką, przed każdą nową sytuacją. W szkole rodzenia możesz nie tylko zaopatrzyć się w wiedzę, o której istnieniu nie miałaś pojęcia, rozwiać wszystkie wątpliwości dzięki ekspertom. Możesz poznać doradczynię laktacyjną, która wesprze Cię i przeprowadzi przez początki mlecznej drogi. A do tego masz szansę zawiązać trwałe przyjaźnie, swoistą grupę wsparcia… Która w praktyce okazuje się często najważniejsza.

Po drugie wsparcie

Młode mamy po tak zwane dziurki w nosie mają porad i mrożących krew w żyłach opowieści od cioć, babć, sąsiadek, teściowych i koleżanek… Lecz to właśnie doświadczenia innych kobiet okazują się najcenniejszą wiedzą… Oczywiście po wcześniejszym przesianiu przez grube sito i podzieleniu przez cztery, a czasem przez osiem 🙂

Jeśli nie jesteś w tej szczęśliwej sytuacji, że wraz z Tobą do roli mamy przygotowuje się przyjaciółka, dwie koleżanki i kuzynka, a raczej nie potrafisz w swoim otoczeniu znaleźć nikogo, kto ma dzieci… Poszukaj grup wsparcia. Kobiety podświadomie tworzą kręgi wsparcia w poczekalniach do lekarza, w szkołach rodzenia, warsztatach spotkaniach o chustach, laktacji, pieluszkach wielorazowych… Czasem w Twojej okolicy mogą odbywać się spotkania dedykowanych grup wsparcia, Mlekoteki, kręgi opowieści porodowo-laktacyjnych… Możliwości jest naprawdę wiele.

Dobrze mieć kogoś, kto poratuje domowym sposobem na kaszel, podpowie gdzie szukać fachowej pomocy… Ale przede wszystkim kogoś, kto rozumie Twoje zmęczenie, niewyspanie i tak jak Ty, ma czasami nieodpartą chęć wymeldować się z rodzicielskiej rzeczywistości.

Po trzecie Mąż!

Mąż, to jedyna osoba, która była z Tobą przed pojawieniem się dziecka i pozostanie z Tobą, gdy dziecko wyfrunie, by realizować własne dorosłe plany. Prostym przepisem na katastrofę jest odsunięcie ojca dziecka od opieki poprzez podważanie jego rodzicielskich kompetencji. Ojcostwo ma się w dzisiejszych czasach całkiem nieźle. Do lamusa odszedł stereotyp mężczyzny, który przewijaniem rąk nie kala. Twoją rolą jest pomoc (czy raczej nieprzeszkadzanie) w rozwijaniu więzi ojca z dzieckiem.

Ważne też, aby w gonitwie nowych obowiązków nie zaniedbać relacji z Mężem, który stanowi fundament rodziny, a dla Ciebie opokę, największe wsparcie.
[o tym szerzej na majowym spotkaniu Macierzanek :)]

Po czwarte i najważniejsze…

Nie musisz być idealna, perfekcyjnie zorganizowana i poukładana. Takie matki są tylko na Instagramie 🙂
Warto pracować nad sobą, lecz taka jaka jesteś, jesteś najlepszą mamą dla Twojego dziecka.

Leave a Reply